Loading...

Co powodowało u mnie stany lękowe, napady objadania, ataki agresji?

Wewnetrzne sprzecznosci zaburzania odzywiania blog Cover

Stwierdziłam że więcej będę pisać „od siebie” bo ostatnio czuję taką potrzebę. Myślę też, że tego typu wpisy na blogu także będą dla Was przydatne. A jeżeli jest inaczej, to dajcie mi koniecznie znać. Dzisiaj chciałam poruszyć temat tego, co u mnie często wywoływało ataki objadania się oraz stany lękowe i ataki agresji. Było to moje wewnętrzne rozdarcie pomiędzy tym co chcę, chciałam, chciałabym zrobić, a moimi działaniami.

Strach przed działaniem zgodnie ze sobą

Przez kilkanaście lat byłam uwięziona w świecie w którym zmuszałam się do bardzo wielu rzeczy. Pisałam już o tym przy okazji wpisu “Teraz jestem dla siebie najważniejsza”. Mam tutaj na myśli różnego rodzaju powinności, które uważałam za konieczne do realizowania. Powinnam być grzeczna. Powinnam mieć dobrą i stabilną pracę. Powinnam się uśmiechać. Powinnam być szczupła. To powinnam mówić, a tego absolutnie nie. W skrócie – powinnam być idealna. 

Bardzo długo żyłam zgodnie z tym, co zostało mi narzucone z zewnętrz, głównie przez moich rodziców (w zasadzie moją matkę). Nie czułam się z tym bynajmniej komfortowo, jednak nie znałam innego życia. Zawsze za bardzo bałam się konsekwencji mojej niesubordynacji. Byłam regularnie zastraszana i szantażowana, na przykład na zasadzie „jeżeli nie dostaniesz się na studia dzienne, to ja nie będę opłacać Twojej nauki” lub „no wiesz, co pomyślą inni!”. I ja w te słowa wierzyłam.

Do tego wszystkiego dochodził także strach, stres i przerażenie związane z chorobą alkoholową mojego ojca. Był człowiekiem agresywnym i nieprzewidywalnym, dlatego dla mnie jako dziecka, a potem Dorosłego Dziecka Alkoholika, niepokój był zawsze czymś, co towarzyszyło mi w życiu. Nie wiedziałam nawet, że można żyć bez tego wewnętrznego stanu napięcia, dopóki nie rozpoczęłam terapii DDA.

Wtedy dopiero zaczęłam rozumieć, że mogę i mam prawo być sobą. Że mogę mieć własne pragnienia, uczucia, obawy, chęci i marzenia. 

Wewnetrzne sprzecznosci zaburzania odzywiania blog

Chcę, ale nie mogę?

Mój zły stan psychiczny był także związany z tym, że zmuszałam się do wielu rzeczy, których tak naprawdę nie chciałam robić. Lub w drugą stronę – że nie robiłam tego, na co miałam ochotę.

I ponownie, nie chodzi mi z pewnością o działanie, które można uznać za głupie, złe lub nieodpowiedzialne. Mam raczej na myśli działania które „normalni” ludzie uznają za coś oczywistego, jak: wyrażanie własnego zdania, okazywanie swoich uczuć, dążenie w kierunku tego o czym się marzy, bez krzywdzenia innych lub działania niezgodnie z prawem. Przykład? Proszę bardzo. Podam nawet taki, który dotyczy okresu ostatnich kilku tygodni, ponieważ nadal (tak, nadal) potrafię wpadać w tę pułapkę pod tytułem „chcę, ale nie mogę”.

Miałam ostatnio potrzebę i chęć porozmawiania z moją siostrą o jednej ważnej dla mnie sprawie. Nie był to temat z cyklu „łatwe, lekkie i przyjemne”, jednak w celu rozwiązania jakiegoś problemu zawsze warto jest rozmawiać, jeżeli druga osoba jest też na to otwarta. Ja jednak nie potrafiłam zadzwonić do mojej siostry i rozpocząć tejże rozmowy. Wewnętrznie strasznie mnie to zjadało od środka. Dużo o tym myślałam, nie mogłam się od tych myśli uwolnić. Towarzyszyły temu uczucia gniewu, żalu, rozczarowania, frustracji i poczucia niesprawiedliwości.

I wydawać by się mogło – prosta sprawa – zwykła rozmowa. Jednak dla mnie urosło to do rangi niewyobrażalnego ciężaru, który spoczywał na moich barkach blokując mnie od wewnątrz do działania. Na szczęście teraz jest już mi łatwo wychwytywać tego typu sytuacje i oczywiście finał tej historii jest taki, że zadzwoniłam do mojej siostry i odbyłam z nią rozmowę na której mi zależało. Zrobiłam to, co chciałam zrobić, a czego pierwotnie uważałam że zrobić nie mogę (bo nie powinnam, poczekam, nie chcę się narzucać, nie chcę robić jej problemów, nie wypada, etc.). Dopiero po tej rozmowie mi ulżyło. Poczułam ogromną ulgę. Jakbym się uwolniła i mogła w końcu odetchnąć pełną piersią.

Możesz także polubić