Loading...

Teraz już jestem dla siebie najważniejsza

zaburzenia odzywiania blog bulimia anoreksja cover

Większość moich dotychczasowych wpisów na blogu służy w dużej mierze rozpowszechnianiu wiedzy na temat uzależnień, DDA, zaburzeń odżywiania, edukacji i opiera się na wiedzy z książkek oraz innych materiałach naukowych (przekazywanych mi w trakcie mojej terapii, z ogólnodostępnych badań, itd.). Ten wpis będzie jednak bardziej osobisty. Będzie bazował tylko i wyłącznie na moich doświadczeniach, zawierał moje subiektywne zdanie na temat zaburzeń psychicznych.

Moje zdrowienie, to bardzo długa i wyboista droga. Z licznymi przeszkodami które na niej napotkałam. W trakcie tej mojej podróży doszłam do wielu wniosków z których wcześniej zupełnie nie zdawałam sobie sprawy. Żyłam jakby z klapkami na oczach, nie dostrzegając „oczywistych oczywistości”, które miały miejsce w moim życiu. Jedną z takich rzeczy jest to, że bardzo długo nie stawiałam siebie na pierwszym miejscu, nie byłam dla siebie najważniejsza.

Jak powinno być? Co POWINNAM robić? Kim powinnam być?

Nie słuchałam swoich własnych potrzeb, pragnień, marzeń. Zaprzeczałam im skutecznie przez wiele lat. Żyłam życiem wymyślonym dla mnie przez ludzi, którzy mnie otaczali – moją mamę, znajomych, społeczeństwo, partnerów, męża, itd. Zawsze najpierw zastanawiałam się „co pomyślą inni”, „co jest słuszne”, jak POWINNO być”, „czego inni ode mnie oczekują”. Starałam się sprostać bardzo wielu oczekiwaniom i wymaganiom. Poprzeczkę stawiałam sobie naprawdę wysoko. Chciałam być idealnym dzieckiem dla mojej mamy i realizować karierę zawodową, którą sobie dla mnie wymarzyła. Rozwijać się w kierunkach, które ona uznawała za wartościowe. Mieć perfekcyjną rodzinę i mieszkanie, które zawsze będzie lśniąco czyste. Dzieci, które zawsze będą „grzeczne” (nienawidzę tego słowa jeżeli chodzi o wychowanie), uśmiechnięte i będą robić to o co proszę. Świetnie wyglądać, być szczupłą (a jak!) i mieć zadbane, wysportowane ciało. Nieustannie podnosić swoje kwalifikacje i zdobywać nowe umiejętności. Pomagać innym, zawsze ich wspierać i być, gdy mnie potrzebują. A do tego być oczywiście uśmiechniętą, wypoczętą i szczęśliwą.

Oczekiwania innych i równia pochyła w dół 

Do czego to wszystko mnie doprowadziło? Do tego, że w pewnym momencie zaczęłam nienawidzieć samej siebie. Zaczęłam mieć do siebie o wszystko pretensje. Zaczęłam się frustrować na siebie i innych. Dopadły mnie strach, złość, smutek i apatia. Robiłam za mało, nie tak jak trzeba, niedostatecznie się starałam, robiłam zbyt wolne postępy – i to praktycznie w każdej dziedzinie. Czegokolwiek nie zrobiłam, było to dla mnie za mało. Nie dostrzegałam swoich sukcesów i traktowałam je jako coś powszedniego (na zasadzie „tak miało być”), jednocześnie krytykując się za wszelkie niedociągnięcia, błędy i porażki. Miałam być idealna! Ale oczywiście mi to nie wychodziło, w związku z czym krytykowałam samą siebie za to, że niedostatecznie się staram.

W praktyce przejawiało się to tym, że zamiast zastanawiać się, czego JA chcę w danej sytuacji, zazwyczaj dostosowywałam się do tego, co mówili inni ludzie. To oni dyktowali, co powinnam robić i jak się zachowywać. Nie było w tym miejsca na moje autentyczne ja, na to jaka jestem naprawdę. Zawsze bowiem wydawało mi się, że nie jestem taka jak być powinnam i bardzo się tego wstydziłam. Na siłę próbowałam wpasować się w utarte schematy, kanony i mądrości, które wszyscy dookoła wygłaszali.

zaburzenia odzywiania blog nasycic emocje usmiech

Mam prawo być tym, kim chcę

Nie byłam sama dla siebie najważniejsza. Inni i ich zdanie, opinie, czy wypowiedzi były zawsze ważniejsze od tego co myślę lub czuję. Stawiałam się na drugim, trzecim lub czwartym miejscu, w zależności od sytuacji i okoliczności. Nie potrafiłam powiedzieć „ja chcę żeby było tak, a nie inaczej”. Również z tego względu, że bardzo długo nie wiedziałam kim naprawdę jestem, jakie są moje potrzeby, co czuję i czego pragnę. Przez lata przyzwyczaiłam się, że to inni dyktowali mi to, kim mam być. 

Dopiero po wielu, baaaardzo wielu latach, zrozumiałam że to siebie powinnam stawiać na pierwszym miejscu. Nie mówię tutaj o niezdrowym egoizmie, egocentryzmie, czy narcyzmie. Mam na myśli to, że w końcu uznałam, że JA jestem tak samo ważna, jak inni. Że nie mogę wiecznie żyć ich oczekiwaniami bo w końcu mnie to totalnie zniszczy. Że mam prawo mieć swoje zdanie, swoje przemyślenia na dany temat i podejmować swoje własne decyzje. Oczywiście nie żyjemy na bezludnej wyspie więc nie możemy w pewnych tematach robić absolutnie tego, co byśmy chcieli – każdego z nas obowiązują pewne reguły i zasady.

Jednak w życiu codziennym, przy dokonywaniu zarówno małych, jak i dużych wyborów, prostych, jak i znaczących decyzji, każdy z nas ma prawo walczyć o to, co jest dla niego ważne. I egzekwować od innych tak elementarne rzeczy jak chociażby szacunek, czy zaspokajanie podstawowych potrzeb od najbliższych (np. potrzeby bezpieczeństwa). Każdy ma także prawo do realizacji marzeń, które są dla niego ważne, o których nigdy nie przestaje myśleć.


Skontaktuj się ze mną! Jeżeli masz jakieś pytania do mnie lub chcesz się czymś podzielić, zachęcam do kontaktu mailowego: kontakt@instytutzdrowiapsychicznego.pl

 

Możesz także polubić