Loading...

Przekazy rodzinne wpajane w dzieciństwie

przekazy rodzinne dda ddd

W trakcie terapii grupowej DDA/DDD jednym z tematów, nad którymi pracowaliśmy były przekazy rodzinne. Tak zwane „niepisane zasady” obowiązujące w domu, które słyszeliśmy z ust rodziców, bądź innych bliskich członków rodziny. Przekazy często bardzo krzywdzące, rzadziej wspierające i budujące. Chcecie wiedzieć jakie zasady panowały u mnie w domu?

Otóż to, co przede wszystkim, już na samym początku mnie zastanowiło, to że 99% przekazów zostało mi wpojonych przez moją mamę. Tym samym, to jaką informację nieustannie przekazywał mi mój ojciec, to „nie jesteś dla mnie ważna”. Dla niego ważniejsze były inne rzeczy, nie rodzina. W tym, na ostatnim etapie jego życia, oczywiście alkohol. To też bardzo ważna wskazówka, która mocno dała mi do myślenia i oczywiście wpłynęła na mnie, na moje dorastanie.

Z kolei przekazy skierowane ze strony mojej mamy pamiętam bardzo dobrze. Przytoczę Wam je poniżej.

Nie ma co płakać. Nie martw się. Przestań się złościć

Klasyka gatunku. W mojej rodzinie nie można było odczuwać strachu, smutku lub złości (tak zwanych „negatywnych” emocji). Najlepiej było nie mieć uczuć, a przynajmniej o nich nie mówić i ich nie okazywać.

Błędy są złe. Trzeba wszystko robić idealnie

Porażki, błędy, niepowodzenia nie były dobrze przyjmowane przez moich rodziców. Gdy takie się zdarzały, wówczas konsekwencją była awantura i/lub kara. Musiałam starać się spełniać wygórowane oczekiwania mojej mamy, przede wszystkim w kwestii nauki oraz „grzecznego zachowania”.

Nie wymyślaj. Co Ty znowu wymyśliłaś?! To bez sensu

Oryginalność i autonomia nie miały w mojej rodzinie racji bytu. Większość moich pomysłów była kwestionowana oraz uznawana za śmieszne, bądź niedorzeczne. Kreatywność, robienie czegoś „po swojemu”, inaczej niż inni – najlepiej o tym zapomnij…

rodzina dysfunkcyjna alkoholowa

Rób to, co Ci karzę. Masz mnie słuchać

To poniekąd kontynuacja powyższego. Nie mogłam sama o sobie decydować. Musiałam podporządkowywać się mojej mamie, ponieważ ona wszystko wiedziała najlepiej. A nawet do tej pory uważa że może dawać mi rady, z których ja POWINNAM skorzystać (mimo że najczęściej nawet o nie nie proszę).

Popatrz na nią/na niego!

Porównywanie się z innymi nie wychodzi nam zazwyczaj na dobre. W dzieciństwie i młodości stawiane były przede mną różne „wzory” (jeżeli chodzi o naukę, zachowanie, wygląd, „grzeczność”). Miałam zachowywać się jak inni, według schematów wskazanych przez moją mamę.

Uważaj!

To słowo, które często słyszałam. Miałam uważać na to, co robię, jak to robię, gdzie idę, co mówię, itd. Ostrożność była w cenie. Dotyczyło to także nieprzewidywalności i niebezpieczeństw związanych z różnymi sytuacjami, czy ogólnie „uważania na niebezpieczny świat”.

Przekazów było więcej, jednak te najlepiej zapamiętałam (i oczywiście przyswoiłam, na pewnym etapie mojego życia). Sami oceńcie, jak się żyje, jeżeli wierzy się w powyższe stwierdzenia i postępuje zgodnie z nimi.


Skontaktuj się ze mną! Jeżeli masz jakieś pytania do mnie lub chcesz się czymś podzielić, zachęcam do kontaktu mailowego: kontakt@instytutzdrowiapsychicznego.pl

Możesz także polubić